EMOlandia

Dzień dobry. Pogoniłam dziś jedno emo na epulsie :) Wchodzę tam raz na ruski rok, gdyż to na 100% najgorszy portal w sieci, ale przynajmniej nie nudziło mi się :d Wczoraj zaś.. na minimalnym melanżu na dzikiej nastraszyliśmy grupę emo gimnazjalistów :d Nie dość, że darli ryje i zakłócali nasze posiedzenie to jeszcze popijali browarki, a jakby tak miejska przeszła? I po mandaciku każdemu rozdała? Ojjj :)

W każdym razie myślcie sobie co chcecie, ale jak dla mnie emo trzeba tępić. Co się z Wami dzieciaczki dzieje, co? Rodzice wiedzą? Pozdro O.S.T.R.’o ;)

Teraz wiem – wszystko trwa dopóki sam tego chcesz

Co by się nie działo, muszę iść z poniesioną głową i uśmiechem na ustach.
Świat wypadł mi z moich rąk
Jakoś tak nie jest mi nawet żal

Są w życiu lepsze i gorsze chwile. Ta należy do tych gorszych..
Czy ty wiesz jak chciałbyś żyć, bo ja też
Chyba tak chciałem przez cały czas, lecz
Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie
Są wybory słuszne i mniej słuszne..

Odchodzę i idę swoją drogą. Nigdy nie usłyszałam od Ciebie szczerego przepraszam. Zawsze wszystko bagatelizowałeś. Może te Twoje drobne kłamstewka były dla mnie bardzo ważne? Raniło mnie to, a Ty nazywałeś mnie swoją kochaną zazdrośnicą. Myślałeś, że to rozwiąże problemy? Źle myślałeś, ale udawało Ci się mnie uspokoić..

Nie wiem co mam zrobić. Po prostu nie wiem…

Nic nie robić

Człowiek zapierdala all the time i nie może się doprosić nawet zwykłego dziękuję. Czas skończyć z robieniem czegokolwiek, bo już mam dosyć jak wszyscy coś do mnie mają. Nic nie robisz – źle, udzielasz się – jeszcze gorzej. No to już na prawdę nie wiem :] I tak jeszcze lajtowo do tego wszystkiego podchodzę. Nie psujcie mi humoru przed weekendem.

Obiecali mi nowy, lepszy świat. Używając pięknych, mądrych słów. Przedstawili idealny plan, lecz nie każdy starał się jak mógł. Nasz mały, chorobliwie duszny kraj.. Brak wiary, każdy Bogiem sobie sam!

Jeszcze tylko dwa dni i idziemy pić.

Capital punishment + 17 lat

Pisanie pracy o „Capital punishment – American style” osiągnęło właśnie miano spraw mniej przyjemnych niż inne. Siedzę już prawie godzinę i mam raptem stronę A4.
Zdradliwa wena, raz jest raz jej nie ma.

Nie mam pomysłu na życie, z okazji wiosny zajmuje się niczym. Co gorsza, to wciąga coraz bardziej. P. i J. coś kombinują, szepcą oraz rzucają ukradkowe spojrzenia. Nie podoba mi się to. Nie są szczere i chyba nie ufają mi do końca. W takim razie na chuj się starać? Trudno.

Wiadomość z ostatniej chwili, niczym ciepłe bułeczki ;] J. dostał 17 lat, a to dopiero początek. Tak, teraz czuje smutek.. Teraz to już w ogóle nic mi się nie chce.